Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historie mieszkańców warszawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historie mieszkańców warszawy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 sierpnia 2012

4 / 5 lokalizacja Powiśle i Solec w Warszawskim Towarzystwie Wioslarskim


Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie
zadomowiłyśmy przestrzeń..
























w trakcie realizacji akcji miałyśmy okazję 
razem z wioślarzami poczuć siłę królowej Wisły.
polecamy zapisać się do sekcji turystycznej 
WTW, można dołączyć w każdym wieku.
























czwartek, 21 czerwca 2012

śródmieście płn. / z albumu Pani Ewy Barciszewskiej

Pani Ewa podzieliła się z nami fotografiami i listem imieninowym, który napisała do swojego bratanka opisując poszczególnych członków rodziny. 
















Poznań (lub okolice) rok 1926 - 1928
Pierwszy z lewej z laseczką - pradziadek Władek , pierwsza z lewej , na kolanach u
prababci Kapciuni - babcia Danusia.

Cześć Kochany Solenizancie!!!
Nie masz ty większego pożytku z tej bezrobotnej (znowu!) ciotki - matki chrzestnej. Postanowiłam więc, zaoszczędziwszy na autobusach parę groszy (na szczęście mam jeszcze siłę chodzić piechotą), odbić dla Ciebie trochę "genealogii". Najpierw przedstawię Ci dramatis personae, a później będziesz mógł je sobie obejrzeć, wędrując zgodnie z numerkami. Jeżeli będziesz chciał, to kiedyś sobie to powycinasz i oprawisz albo wkleisz do jakiegoś albumu, a jak nie - to nie, ale nie wyrzucaj, bo skompletowanie tego zajęło mi sporo godzin czasu. Baw się dobrze w imieniny i ucałuj siostrzyczkę. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam tym rodzinnym ładunkiem.



















Wincenty Barciszewski - Twój pradziadek, syn Eustachiusza i Marii z domu Hoffmanowej (to była druga żona prapradziadka, z pierwszą miał m.in. syna Leona, tego, który był ostatnim przed wojną prezydentem Bydgoszczy). Urodzony 1877, zmarł 28 maja 1923 w Ponaniu. Pradziadek Wicek miał wykształecenie związane z przetwórstwem spożywczym i dlatego w pewnym momencie został właścicielem drożdżowni w Lublinie. Po wybuchu i pożarze, z którego ratował pracowników, stracił włosy i skórę na głowie. Zrobiono mu przeszczep, co jest widoczne na tym "łysym" zdjęciu.




















Stanisława Barciszewska, z domu Domińska - Twoja prababcia. Córka Piotra i Agnieszki z domu Rzepki. Urodzona 2 października 1876 w Sokołowie, zmarła 6 kwietnia 1933 w Kowanówku (pod Poznaniem). Podobno była bardzo sympatyczna.


Zygmunt Barciszewski - Twój dziadek. Urodzony 23 kwietnia 1907 w Niechcicach k. Piotrkowa Trybunalskiego, syn Wincentego i Stanisławy z domu Domińskiej, zmarł 25 lutego 1981 w Legnicy. Dziadek skończył przed wojną szkołę oficerską, był potem w 68 Pułku Piechoty we Wrześni. W kampanii wrześniowej walczył w bitwie nad Bzurą i (chyba) 18 września, ranny w Puszczy Kampinoskiej, dostał się do niemieckiej niewoli. Próbował ucieczki z pierwszego offlagu (kanał z baraku do niemieckich magazynów żywnościowych, gdzie ich złapano). Oswobodzony wiosną 45 wstąpił do I Samodzielnej Brygady Spadochronowej i tam prowadził różne kursy dla tułających się po Niemczech Polaków. Nie wiem jakie (może Twój tato wie), ale podejrzewam, że jakieś ogrodnicze i sportowe. Dziadek był przed wojną bardzo dobrym sportowcem. Miał sukcesy w biegu na 800 metrów i w tenisie. Uczył się boksu u samego Feliksa Stamma.


























Władysław Laskowski - Twój drugi pradziadek, tato babci Danusi. Zmarł w Poznaniu w 1934, a właściwie zginął tragicznie w wielkiej katastrofie kolejowej (pociąg spadł z nasypu). Paradoksalnie pracował w dyrekcji PKP. Prapradziadek Władek był niezłym ancymonkiem, bo poza ślubną rodziną w Petersburgu miał jeszcze jakąś babę w Finlandii i z nią dzieci. Ile tego było i jakiej narodowości - nie mam pojęcia, ale na pewno jakichś kuzynów w Finlandii masz. Władek miał papiernie w Finlandii, a że był daltonistą - świetnie odróżniał odcienie kolorów papieru. Miał też wąsy i podobno ruszał nimi groźnie na portrecie, kiedy babcia Danusia coś zbroiła. Podobno był uroczy. 







Maria Laskowska z domu Szymańska (Kapciunia) - Twoja druga prababcia, żona pradziadka Władka, urodzona 17 grudnia 1897 w Petersburgu, zmarła 2 stycznia 1982 w Legnicy. Miała czworo rodzeństwa - braci Kazika i Wiktora i siostry - Felicję i... (zapomniałam). 














Hanna Danuta Barciszewska, z domu Laskowska - Twoja babcia. Urodzona 1921 w Poznaniu, córka Władysława Laskowskiego i Marii (babcia Kapciunia) z domu Szymańskiej, zmarła 1 kwietnia 1995 w Legnicy. Babcia w 1939 skończyła przedostatnią klasę w gimnazjum sióstr Urszulanek w Poznaniu, a ostatnią klasę i maturę robiła na tajnych kompletach w Warszawie (w obawie przed wybuchem wojny z Niemcami Kapciunia wysłała ją w sierpniu do swojej przyjaciółki do Nowogródka, ale babcia tam już nie dojechała i wylądowała w Warszawie u innej przyjaciółki Kapki, późniejszej mamy chrzestnej Twojego taty). Po maturze skończyła jakąś podziemną szkołę pielęgniarską pod egidą AK, no i wylądowała w powstaniu. W październiku 44 Niemcy wzięli ją do niewoli, gdzie (w kilku bardzo ciężkich obozach, bo Niemcy Powstańców traktowali jak cywili, a więc znacznie gorzej niż oficerów z kampanii wrześniowej) przetrwała do kwietnia 45 roku. Z Oberlangen wyzwoliła ją I Dywizja Pancerna gen. Maczka. Podobnie jak dziadek - trafiła pod "opiekuńcze skrzydła" I SBS gen. Sosabowskiego. Tam najpierw poznała Mietka Barciszewskiego, a potem dziadka.
















Maria Deimert z domu Barciszewska (Marylka) - najstarsza siostra dziadka Zygmunta, urodzona 1896, zmarła 24 stycznia 1952. I jej mąż Julian Deimert urodzony 1896, zmarł 20 stycznia 1952. Porównaj Tomku daty śmierci. Podobno ona była bardzo chora, leżała w szpitalu, a on (chociaż wcześniej nieustannie ją zdradzał), kiedy dowiedział się, że sytuacja jest beznadziejna - zmarł na serce. Plotka mówi, że pracował w wywiadzie (przeciwko Rosji Sowieckiej). U Deimerów właśnie wylądowali Twoi dziadkowie w 47 roku (w Gdańsku - Oliwie) i tam urodził się Twój tata (we Wrzeszczu).


Stanisław Barciszewski - młodszy od Marylki, najstarszy brat dziadka Zygmunta i  Stanisława Barciszewska z domu Kielisińska - to rodzice Janusza Barciszewskiego z Wrocławia i jego starszej siostry Danuty.
Ich zdjęć nie mam.


























Aleksandra Kisielewska z domu Barciszewska (Oleńka) - starsza siostra dziadka Zygmunta. Jej mąż nazywał się Stefan Kisielewski i podobno był zaprzyjaźniony z "tym" Stefanem Kisielewskim - "Kisielem". Po wojnie mieszkali krótki czas w Krakowie, potem w Warszawie. Po śmierci Oleńki Stefan ożenił się z jakąś Wandą, dużo młodszą od siebie i chyba dlatego nie jesteśmy bogaci (oni podobno byli).

















Czesław Barciszewski - starszy brat dziadka Zygmunta. Razem z drugą żoną, Stanisławą. Byli kilka razy na Traugutta, widziałam ich też w Szamotułach, gdzie mieszkali. Jego pierwsza zona, Jadwiga (bardzo ładna), zmarła dość młodo i wtedy Czesio ożenił się z jej siostrą. Po wojnie był w Szamotułach dyrektorem olejarni (robili olej z orzeszków ziemnych). Kiedy przyjeżdżał - przywoził orzeszki.
















Mieczysław Stanisław Barciszewski - czyli wujek Mietek. Na tym zdjęciu w Rzymie 26 lipca świętując imieniny babci Danusi razem z Haliną Stolarską (przyjaciółką babci z czasów okupacji, powstania i obozów, taka "wojenna siostra", ona miała w AK pseudonim "Kasia" a babcia "Małgosia"). Mietek to dalszy kuzyn dziadka Zygmunta (ich dziadkowie byli rodzonymi braćmi), ale chyba najbliższy przyjaciel, chociaż młodszy o całe 7 lat. Przed wojną skończył w Poznaniu prawo i już w 39 roku znalazł się na Zachodzie. Był prawnikiem wojskowym w polskiej armii w Anglii. Bardzo dziadkowi pomagał podczas niewoli (paczki itp.), a potem wciągnął go do tej I SBS. Z trzema jeszcze kolegami założyli Klub Starych Kawalerów Pragnących Ożenku. W efekcie jeden został księdzem, z dwoma nie wiem co się stało, dziadek ożenił się mając lat 39, a Mietek sporo po sześćdziesiątce (chyba miał 65). Wcześniej był nieustannie zakochany w różnych paniach, ale szukał ideału - typu: piękna, mądra, dobra, "gospodarna". Podobno w końcu taką znalazł, ale ona się rozmyśliła. Miecio został z obrączkami, które zapobiegliwie kupił. Żeby się nie zmarnowały - wyswatał dziadka z babcią.





































Hanna Danuta Barciszewska z domu Laskowska i Zygmunt Barciszewski 
 - moi i taty Twego staruszkowie, a Twoi dziadkowie.


























a tu córka Danuty i Zygmunta Barciszewskich, 
autorka powyższego listu pani Ewa w wieku 5 lat.

wtorek, 19 czerwca 2012

1 lokalizacja / śródmieście płd. / wilcza 32 / historia kamienicy


Z rozmowy z mieszkańcem kamienicy przy ul.Wilczej 32
wiemy, że przed jej powstaniem na tym terenie stała  
zabudowa drewniana, a za czasów Cara Mikołaja była 
tu wozownia,w której konstruowano dorożki.

















róg ul. Marszałkowskiej i Wilczej 1907 rok

Kamienicę około 1900 roku wybudował Adolf Daab 
(urodzony w 1872 w Warszawie, zmarły w 1924 w 
Paryżu), warszawski przedsiębiorca budowlany, 
działacz społeczności luterańskiej, radny Warszawy. 

Adolf Daab był udziałowcem Towarzystwa Akcyjnego 
Zakładów Przemysłowych Budowlanych "Fr.Martens i 
A.Daab",założonych w 1866 przy ul. Hożej przez
Fryderyka Martensa. W 1899 r. Martens przystąpił
do spółki z Daabem i wspólnie przenieśli zakład
na ul. Czerniakowską 51.




















Zakład wybudował wiele obiektów przemysłowych, 
publicznych i prywatnych na terenie Warszawy i 
Królestwa Polskiego, m.in. gmach Gimnazjum Męskiego 
im. Mikołaja Reja, tunel kolei średnicowej pod 
al. Jerozolimskimi, gmach Domu Towarowego Braci 
Jabłkowskich przy Brackiej 25 oraz gmach Biblioteki 
Ordynacji Krasińskich przy ul. Okólnik 9. Adolf Daab 
ożenił się w 1897 w Warszawie z Rozalią Anną Knittel, 
była ona wówczas wdową po Janie Powarowie, Rosjaninie. 
Adolf i Anna mieli cztery córki:
Halinę - żonę Franciszka Kuestera, właściciela 
ziemskiego 
Jadwigę - żonę Bogusława Weigle, właściciela garbarni 
Irenę - żonę Czesława-Młota Fijałkowskiego 
Alicję - żonę Karola Schweitzera, fabrykanta musztardy




Fragment wypowiedzi Pawła Gromady, mieszkańca 
kamienicy przy ul. Wilczej 32, działającego w 
zarządzie wspólnoty:



















"W trakcie trwania II wojny światowej w kamienicę 
uderzył pocisk z grubej berty,który był wystrzeliwany 
z dwu tonowego moździerza. W momencie kiedy uderzył w 
kamienicę cała wewnętrzna elewacja budynku spadła oraz 
zburzona została część kamienicy aż do zera. Jak 
dobrze spojrzeć z podwórza widać jeszcze rurki po 
kanalizacji, części ceramiki kuchennej oraz szyby od 
pieców węglowych. Budynek pierwotnie był dwu bramowy, 
przed I wojną budynek można było objechać dookoła. 
Brama prawdopodobnie była zamurowana po I wojnie 
światowej, pani która mieszkała w kamienicy od 
dzieciństwa nie pamięta drugiej bramy. 
Wracając do córek pan Daaba jedna z nich wyszła za mąż 
za Czesława-Młota Fijałkowskiego, polskiego dowódcę 
wojskowego, generała brygady Wojska Polskiego, 
uczestnika walk o niepodległość Polski w wojnie z 
bolszewikami oraz podczas I i II wojny światowej. 
Druga córka Adolfa Daaba, Jadwiga poślubiła Bogusława 
Weigle, właściciela garbarni, pochodzenia 
niemieckiego. Z opowiadań pani która tu mieszkała 
wiem, że pan Weigle ponoć podpisał listę  
volksdeutschów, nie mogę tego udowodnić ale 
prawdopodobnie tak było, był jednak bardzo przyzwoitym 
człowiekiem. Podobno w czasie wojny brama miała być 
cały czas zamknięta, był nakaz dla dozorcy, że gdyby 
kiedykolwiek przyjechali Niemcy, nie wolno mu było 
otwierać bramy, miał poinformować pana Weigle, a on 
schodził i załatwiał wszystkie sprawy. Ponoć nigdy 
Niemcy nie byli na terenie tego budynku, działy się tu 
konspiracje, wiem że Pani Pawluśkiewicz była w AK, 
brała udział w Powstaniu Warszawskim, a potem po 
drugiej wojnie światowej siedziała w więzieniach 
komunistycznych. Co ciekawe w trakcie trwania wojny w 
kamienicy odbywały się tajne komplety, a na górze 
kamienicy był ukrywany polski wysokiej rangi oficer".

















fot. Wiesław Chrzanowski

Na zdjęciu grupa żołnierzy i ludności cywilnej 
przeszukuje gruzy zbombardowanej kamienicy przy 
ul. Wilczej 32, szukając ofiar. Kamienica  (pokazana 
od strony podwórza)została zburzona przez pocisk z 
ciężkiego działa kolejowego.

śródmieście płd. / ul.wilcza 32 / z albumu rodzinnego Pana Jerzego Kaczyńskiego



















Pan Jerzy Kaczyński


Ja jestem taki trochę więcej rodowity Europejczyk… nawet Europejczyk. Do Polski przyjechałem mając 3 lata. Urodziłem się w Austrii, później matka wywiozła mnie do Włoch, gdzie skontaktowała się z armią Andersa; pracowała tam w szpitalu, później Francja, Anglia i z Anglii do Polski. Do Warszawy trafiłem chyba w 1961 roku. 

Z zawodu jestem… to się szumnie nazywa… inżynierem środowiska. Zajmuję się sprawami bardzo przyziemnymi, a wręcz podziemnymi – projektowaniem kanałów, w Warszawie, ale nie tylko. Miałem kiedyś kontakt z człowiekiem opracowującym historię kanałów warszawskich, ale ten kontakt się urwał. 
Smuci mnie stosunek Polaków do architektonicznego dziedzictwa Warszawy jak ostatnia sprawa wyburzenia koszar tu, przy Łazienkowskiej. Drugi przykład – Koszyki. Trzeci, nieco starszy – Supersam; mam jego zdjęcia w trakcie wyburzania. Kolejny – Piękna, róg Kruczej; zniknęły dwie kamienice, teraz jest tam budynek Raiffaisenu. Po drugiej stronie Kruczej, naprzeciwko nowej PAST-y dawniej było liceum, już nie pamiętam pod jaką nazwą.
Gdyby można było spełnić jedno  życzenie dotyczące starej Warszawy, gdybym miał moc sprawczą, starałbym się o to, żeby w przypadku prowadzenia przez deweloperów prac w starych kamienicach nie niszczono wyposażenia wnętrz – co teraz często ma miejsce, nawet jeśli fasada kamienicy jest odnowiona.  
 









































Powyżej rodzice pana Jerzego i zdjęcie z ich ślubu.

śródmieście płd. / ul.wilcza 32 / portrety





































Marta – 14 lat, Maciek – 11 lat, Michał – 12 lat.

Wcześniej mieszkaliśmy na Polnej. Potem potrzebowaliśmy większego mieszkania, bo… się urodziliśmy; rodzina się powiększyła. Teraz mieszkamy z mamą.





















Piotr Marek Kowalewski z synem Maćkiem.

W tej chwili mieszkam na Stegnach, w bloku. Natomiast rodzinnie  mieszkamy na starej kamienicy na Pięknej. Interesuję się historią miasta w tych okolicach, chciałbym też ją jakoś zachować dla przyszłości. Najwięcej wiem o kamienicy, która należała do mojego pradziadka, na ulicy Pięknej, przy Poznańskiej. Kupił on nieruchomość w roku 1936, prowadził dużą firmę wiercącą studnie, myślę, że był to dobry interes. Pod koniec lat 30-tych, w 1937 lub 1938, rozpoczął budowę domu frontowego, ale niestety wybuchła wojna i na czas wojny budowa została wstrzymana. Ale myślę że miało to też pozytywne strony, bo po powstaniu warszawskim, kiedy większość kamienic w okolicy była wysadzana lub podpalana, Niemcy – kiedy natknęli się na niedokończony dom - nie zniszczyli ani frontu, ani oficyn; na zdjęciach lotniczych z 1945 roku kamienica razem z trzema, czterema budynkami tworzą taką niezniszczoną enklawę w morzu ruin. Później budynek został przejęty przez Urząd Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który dokończył budowę, i po wielu, wielu latach udało się nam budynek odzyskać. W tej chwili staramy się doprowadzić do tego, żeby ta nieruchomość jakoś wyglądała i była dobra do mieszkania dla ludzi.



















Pani Ewa i jej wnuczka Zosia.

Mieszkałam na Wilczej 42, w państwowej kamienicy, jestem rodowitą warszawianką – ale po 41 latach przyszedł właściciel i musieliśmy opuścić dom, i teraz mieszkamy na Pradze… Praga to nie do końca Warszawa, raczej inne miasto – już po raz któryś spotykam się z takim poglądem wyrażanym przez rodowitych warszawiaków. Swego czasu babcia mojego znajomego utyskiwała, że z Warszawy – mieszkali na Jasnej – musieli przenieść się na Pragę.





śródmieście płd. / ul.wilcza 32 / z albumu rodzinnego Pani Ireny Hyb



















Pani Irena Hyb z domu Pograniczna

















Pani Irena z przyjaciółką Janką w Ogrodzie Saskim 1948 r. 


1.Siostra Pani Ireny z mamą Wandą (po lewej) i ciocią Polą.
2.Pani Irena (po lewej) z mamą i siostrą wchodzą do Łazienek od strony ul. Szwoleżerów. 
3. Pani Irena na spacerze z ciocią Polą w Al. Ujazdowskich.


















1. Bracia Pograniczni, tata Pani Ireny (po lewej)
2. Mama Pani Ireny (po lewej) i ciotki w Parku Ujazdowskim.





czwartek, 14 czerwca 2012

z albumu rodzinnego Pani Marzeny Michałowskiej




















Pani Marzena Michałowska z córkami



















Pradziadkowie Hintertanowie z Augustowa

























babcia Irena Janowska (po mężu Hintertan)
jako panna






















dziadek Wacław Hintertan


























babcia Irena Hintertan z domu Janowska
z dziećmi z Bożenką i Bogusiem (Warszawa)


























mama Bożena Zimińska z domu Hintertan (Warszawa)


















poniedziałek, 4 czerwca 2012

pracownia inroligatorska / ul.Hoża 27









PRACOWNIA INTROLIGATORSKA (rok zał. 1925)
Eleonora Majewska-Trochimiuk

Pracownia została założona przez Alojzego
Majkowskiego w 1925 r. Początkowo działała przy
ul. Wilczej, potem przy pl. Grzybowskim, a jej
obecny adres to Hoża 27. Obok zabytkowych już
goldpras(czyli maszyn służących do zdobienia
okładek), nożyc i gilotyny unikatem jest zbiór
ołowianych i mosiężnych czcionek, a także duża
kolekcja mosiężnych ozdobników, zbieranych od
samego początku istnienia firmy. Zakład specjalizuje
się w artystycznej oprawie i renowacji książek,
wykonywaniu napisów i dekoracji opraw. Najczęściej
trafiają do niego książki wartościowe lub o dużym
znaczeniu sentymentalnym. Hobbiści sukcesywnie i
nieraz całymi latami oprawiają tu swoje kolekcje
bajek, poradników kucharskich czy pierwszych wydań
książek. Z czasem stają się nie tylko stałymi
klientami, ale także „przyjaciółmi zakładu”. 
Pracownia współpracuje również z instytucjami
publicznymi, m.in. Sejmem, Senatem, Kancelarią
Prezydenta RP i ministerstwami oraz dokonuje
renowacji zabytkowych tomów dla Biblioteki Krajowego
Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków.

PRACOWNIA INTROLIGATORSKA
ul.Hoża 27 wejście od ul.Ks.Skorupki
czynna 10:00-18:00
tel(22)628-69-66